06. Shan Van Vocht

< poprzedni | następny >

(mel. trad, sł. M. Bartosik)

My liczyliśmy na napoleońskie hufce, które miały wrócić Polsce wolność. Oni wypatrywali na oceanie żagli francuskich statków. Przywódców irlandzkiego powstania wielkanocnego Anglicy stracili na oczach gawiedzi. Dyktator polskiego powstania styczniowego zawisł na szubienicy na stokach warszawskiej cytadeli. Tytułowa „Shan Van Vocht” – starsza kobieta – nawołuje do walki przeciw angielskiemu najeźdźcy. Matki, żony w mrocznych izbach wyszywały na sztandarach hasło „Honor i Ojczyzna”...

Francuskich żagli biel – widzi Shan Van Vocht,
To francuskich żagli biel? – pyta Shan Van Vocht
Do zatoki wchodzą, by oranżystów kolor znikł
Pomóżmy im się bić – wzywa Shan Van Vocht

Gdzie ich spotkać mamy, gdzie? – pyta Shan Van Vocht
Gdzie ich spotkać mamy, gdzie – mówi Shan Van Vocht
Na równiny pod Kildare zaniesiemy piki swe
Wszyscy tam spotkamy się – wzywa Shan Van Vocht

Wolność wyspy mi się śni – rzecze Shan Van Vocht
Wolność wyspy mi się śni – płacze Shan Van Vocht
Dla Irlandii przyjdą dni bez Angoli i bez krwi
Więc za tę Wolność pij! – krzyczy Shan Van Vocht

Nie minęły lata trzy – mówi Shan Van Vocht
Gdy walczyli tak jak my – rzecze Shan Van Vocht
Śniegu biel i czerwień krwi, szkoda, że zabrakło sił
Za Polaków chwałę pij – rzecze Shan Van Vocht

Co się stanie kiedy my? – pyta Shan Van Vocht
Co się stanie kiedy my? – pyta Shan Van Vocht
Granat precz rzucimy i złej czerwieni ciężki krzyż?
Spełnią się Wolności sny!