|
< poprzedni | następny >
(mel. trad, sł. M. Bartosik)
My liczyliśmy na napoleońskie hufce, które miały wrócić Polsce wolność. Oni wypatrywali na oceanie żagli francuskich statków. Przywódców irlandzkiego powstania wielkanocnego Anglicy stracili na oczach gawiedzi. Dyktator polskiego powstania styczniowego zawisł na szubienicy na stokach warszawskiej cytadeli. Tytułowa „Shan Van Vocht” – starsza kobieta – nawołuje do walki przeciw angielskiemu najeźdźcy. Matki, żony w mrocznych izbach wyszywały na sztandarach hasło „Honor i Ojczyzna”...
Francuskich żagli biel – widzi Shan Van Vocht, To francuskich żagli biel? – pyta Shan Van Vocht Do zatoki wchodzą, by oranżystów kolor znikł Pomóżmy im się bić – wzywa Shan Van Vocht
Gdzie ich spotkać mamy, gdzie? – pyta Shan Van Vocht Gdzie ich spotkać mamy, gdzie – mówi Shan Van Vocht Na równiny pod Kildare zaniesiemy piki swe Wszyscy tam spotkamy się – wzywa Shan Van Vocht
Wolność wyspy mi się śni – rzecze Shan Van Vocht Wolność wyspy mi się śni – płacze Shan Van Vocht Dla Irlandii przyjdą dni bez Angoli i bez krwi Więc za tę Wolność pij! – krzyczy Shan Van Vocht
Nie minęły lata trzy – mówi Shan Van Vocht Gdy walczyli tak jak my – rzecze Shan Van Vocht Śniegu biel i czerwień krwi, szkoda, że zabrakło sił Za Polaków chwałę pij – rzecze Shan Van Vocht
Co się stanie kiedy my? – pyta Shan Van Vocht Co się stanie kiedy my? – pyta Shan Van Vocht Granat precz rzucimy i złej czerwieni ciężki krzyż? Spełnią się Wolności sny!
|