02. Malcolm O’Brien/Morrison’s (jig)

< poprzedni | następny >

(mel. trad., sł. M. Gramatyka)

Miliony Irlandczyków wyjechały z wyspy podczas „ziemniaczanej zarazy”. Większość obrała kurs na Stany Zjednoczone. Na nowojorską Ellis Island, śladami Annie Moore, przybywały setki tysięcy mieszkańców Zielonej Wyspy. Budowali nowe życie z dala od „starego” kraju. Wielu z nich w chwilach zadumy sięgało po gitarę i przywoływało dźwięki swojej młodości…

Kiedy Malcolm O’Brien siadał z nami przy barze
Kilka nut wystarczyło, by w serca wlał miód
Co za moc – Pan Bóg westchnął w jego starej gitarze
Jaki spokój roztaczał śpiewem swym – istny cud

Opowiadał O’Brien o zielonych polanach
Roztańczonych dziewczętach, o stadach na zboczach gór
I choć smutny był dzień, chociaż kraj na kolanach
Z zadumaniem i mocą wtórował mu chór

Ref.
Jeszcze wezmę gitarę, by zaśpiewać wam pieśń
Chociaż ręce me stare, chociaż w duszy mej cień
Jeszcze oczy zabłysną ciepłym światłem sprzed lat
Gdy o pieśń z mej Irlandii poprosi mnie brat
Gdy o song z mej Irlandii poprosi mnie brat

O tych, co walczyli w beznadziejnych powstaniach
O tych, którym wolność zamieniono na ból
O kobietach, którym los zesłał gorycz rozstania
O nadziei, której blask wnet zabłyśnie wśród pól

Chociaż lat upłynęło już dwadzieścia i parę
Oceanu bezkresem podzielony mój świat
Śpiewa w sercu mym stale stary Malcolm O’Brien
O wolności, co murom zęby wyrywa krat

Ref.
Jeszcze wezmę gitarę, by zaśpiewać wam pieśń…